Być albo nie być jak Bridget… Oto jest pytanie.

b1Wychodzę do kina. Niestety spóźnię się, to pewne. Powodem mojego małego kryzysu jest sukienka. ONA NIE CHCE SIĘ DOPIĄĆ. Hm.. Tak, ten post będzie durny!


Święta znów uruchomiły we mnie nieposkromiony głód. Ostatnie 3 dni obfitowały w sałatki, zupki, mięsko i ogólnie wszystko co babcia przygotowała do zjedzenia. Nic nie może się zmarnować. Brak świątecznej atmosfery zajadam makowcem.

To ja. Nie widać tego, ale w tle jest jeszcze choinka.

b3
Teraz czas na pokutowanie. Czyli, jak wielu kobietom w pewnym wieku, nie wystarczy mi długi spacer, żeby pozbyć się tu i ówdzie tych zbędnych centymetrów. Cała półka nowych książek też nie zachęca do dodatkowego ruchu. Ale jednak. Publicznie ogłaszam:

  1. Postanawiam rzucić palenie. Ostatecznie. Po raz setny

    b2

  2. Koniec z nocnym objadaniem się, po prostu koniec!

  3. Ruch to zdrowie. Zdrowie to chudość. Chudość to przeciwieństwo tego co jest teraz. Więc teraz jest bezruch. Stagnacja. Zamienić w dynamikę!

Więc gdy całe moje ciało i wewnętrzny leń krzyczą NIE!, ja zbieram rzeczy, zbieram się i resztki godności i idę. NA SIŁOWNIĘ.

hell-no-meme-gif-26

PS. Czytam właśnie Morfinę. Chyba stąd ta potrzeba nie-tak-poważnego tematu posta.

PS2. Rączki w górę, kto ma podobnie jak ja!

Reklamy

One thought on “Być albo nie być jak Bridget… Oto jest pytanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s